S. Crew story

Historia zespołu zaczęła się krótko po rozpadzie, w czerwcu 2005, pussy gothic - metalowej formacji Prospect of the Future, w której grali Niedźwieć (git), Coniu (bas) i Kliki (git). Następuje mała konsternacja i po paru głębszych chłopaki stwierdzają, że trzeba zacząć wreszcie grać muzę, przy której można ponapierdalać banią dla Szatana. Jak pomyśleli tak zaczęli robić.

W czasie, gdy Niedźwieć dzielnie walczył z północnymi wiatrami zbierając jagody w ojczyźnie death metalu - Szwecji (sierpień 2005) - Coniu z Klikim brzdąkali po piwnicach i kanciapach jakieś melodyjki, chcąc uzyskać masakrujące brzmienie swojej nowej muzyki. Po zakrapianym powrocie niedźwiecia panowie wczołgali się do garażu i przy wrześniowym słoneczku, browarach i szlugach zaczęli szarpać druty.

Doskwierał brak rytmu, więc zaczęły się poszukiwania pałkarza. No i wkrótce do zespołu dołączył tajemniczy Endriu - ziomek Conia z jakiejś wcześniejszej kapeli C4. Po pierwszej próbie chłopaki widzą, że coś tu nie pasuje i w końcu Endriu przyznaje się, że nie umie grać i opuszcza Symbolic. Po prawie dwóch miesiącach robienia badziewnych ogłoszeń i plakatów mających ułatwić poszukiwania perkusisty i wokalisty Niedźwieć dostaje od Kaplona z John Doe telefon do jego kumpla ze szkoły - Wojtka - który ponoć nieźle nakasztaniał w gary. Wojtek okazuje się małolitrażową beat - maszyną i również wyrażał chęć napierdalania banią dla diabła, więc...

W połowie grudnia 2005 - Power (Wojtek) na stałe zasila Symbolic i wtedy też odbywają się pierwsze próby w czteroosobowym składzie, w pokoju Niedźwiecia, ku uciesze całej jego rodziny. Zespół nadal szukał kogoś, kto prułby papę i potrafił też trochę pośpiewać, ale w dziurze pokroju Piotrkowa wszyscy dziwnie się wstydzili. Po bardziej markowanych, niż szczerych poszukiwaniach pierwszą wersję "No Resistance" nagrał młodociany Jerry z Poltergeist. Reszta Symbolic stwierdziła, że to nie to, więc wersja ta została zapomniana w zakurzonej otchłani dysków twardych. Warto wspomnieć, że od samego początku zespołu Niedźwieć słyszał głos: "a może ty będziesz śpiewał?", "a może ty będziesz śpiewał?" - to był Coniu, który mu zawracał dupę. Okazało się - dość słusznie.

Po suchym sylwestrze Niedźwieć wkurwił się i nagrał w chacie "No Resistance" po swojemu i... poszło. Pojawiły się dość obiecujące głosy. Symbolic umieścił swoje domowe nagrania na mp3.wp.pl i myspace.com, gdzie zaczęły zbierać dość przychylne recenzje. Po dość krótkich filozoficznych rozważaniach Niedźwieć stwierdza, że jest w stanie gardłować i wiosłować na raz. Po miesiącu dość żenujących dźwięków, Kliki stwierdza, że może on też by pokrzyczał co nie co, no i mamy drugi wokal i kolejny miesiąc żenujących dźwięków.

12-go marca w pubie Rock'n'Roll Symbolic rozdziewicza się na scenie. Sporo osób obecnych, sporo machających dyniami - ogólnie fajna sprawa, niezły kocioł i dobra impreza, na której chłopaki wreszcie nie usłyszeli historycznej kwestii - "fajnie gracie, ale wyjebcie wokal". Symbolic kontynuuje więc tworzenie i koncertuje z powodzeniem w całym kraju z takimi kapelami jak: Nemrod, Ethelyn, Toxic Bonkers, Leniwiec, Hod Hill, John Doe, In A House Of Trick, Artrosis, Lilith. 1125, Day Before Heath, Obraski, Carrion. Z powodzeniem również bierze udział w przeglądach w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie zajmują piersze miejsce a w Malborku 2 miesce.

Już po roku swojej działalności własnymi siłami wydają album zatytułowany „Ceation Of Mist” co owocuje zaproszeniami na kolejne koncerty a już po 2 latach swojej działalności drugi album „You Never Walk Alone” i to jest ostatnia rzecz jaka chłopaki robią w tym składzie. W 2007 roku po 2 owocnych dla zespołu latach swoje odejście oznajmia wokalista i lider grupy Niedźwieć, co powoduje zamęt w zespole oraz myśli o zaniechaniu dalszej działalności. Po dość burzliwym okresie pozostała trójka postanawia nie zasypywać jednak gruszek w popiele i szybko zaczynają współpracować z gitarzystą na którego w tajemniczy sposób wołają Kaczy, okazuje się to zbawienie dla kulejącego zespołu który cierpi na brak gitarzysty jak i wokalu.

Kaczy ku uciesze reszty zespołu okazuje się doskonałym nabytkiem dla którego energia i wyzwanie nie stanowi żadnego problemu lecz pozostała jeszcze kwestia wokalu. Zespół rozsyła plotkę po mieście ze Symbolic poszukuje nowego wokalisty. W niedługim czasie pojawia się kilku zainteresowanych lecz Symbolic nie nawiązuje z nimi współpracy z różnych powodów szczególnie higienicznych... W końcu pojawił się na horyzoncie pewien człowiek który posiadał chęć i zapał do pracy, lecz gdy przyszło do krzyczenia nie wiedział jak się do tego zabrać poprosił wiec pozostały w zespole drugi wokal o zaprezentowanie numerów gdy drugi pozostały w zespole wokal zaprezentował jak to ma wyglądać pretendent powiedział „ok. będę pracował nad tym” i więcej nie pokazał się na próbie.

Tak więc chcąc nie chcąc zadanie wokalisty przypadło drugiemu pozostawionemu wokaliście Mironowi i tak drugi wokalista stał się pierwszym. Po kilku miesiącach ciężkiej pracy Symbolic w odnowionym składzie rusza naprzeciw publiczności w całej Polsce, szykując równolegle materiał na nowy album.

Po kolejnych zmianach personalnych Symbolic rozpoczął koncertowanie i szykuje się do nagrania trzeciej płyty.

S.Crew line-up

Former members

Coniu: bass

Kaczy: guitar

Niedzwieć: lead vocals, guitar; lirycs, music;

copyright 2008 by Symbolic / design and code created by lysy / all rightshit reserved